Stepane Peterhansel za kierownicą Mini All4Racing wygrał 34 edycję Rajdu Dakar. To już dziesiąte zwycięstwo Francuza w pustynnym klasyku, najtrudniejszym maratonie samochodowym świata. Po problemach technicznych Krzysztof Hołowczyc ukończył rajd dopiero na 10 pozycji. Adam Małysz w debiucie dojechał na 38 miejscu.

mini-najlepsze-w-dakarze

Stephane Peterhansel aż pięć lat czekał na skompletowanie dziesięciu zwycięstw w Dakarze. Udało się to dopiero w Peru. Do sześciu zwycięstw na motocyklu (1992, 1993, 1994, 1995, 1997, 1998), dołożył w końcu czwartą wiktorię za kierownicą samochodu (2004, 2005, 2007, 2012). ‘Mr Dakar’, wygrywając w tegorocznej edycji dwa odcinki specjalne, podniósł także liczbę Osowych zwycięstw w tym rajdzie do 60.

Na metę w Limie dojechały wszystkie pięć Mini, które wystartowały w rajdzie. Największego pecha spośród wszystkich kierowców miał niestety Krzysztof Hołowczyc, który podczas 10 etapu stracił bardzo dużo czasu wskutek awarii. W jego Mini awarii uległo wspomaganie kierownicy, a do tego uszkodzona została chłodnica. Ostatecznie dzięki pomocy ciężarówki serwisowej X-Raidu awarię udało się usunąć, jednak straty sięgnęły 5:30 godz. Do czasu feralnej awarii Hołek zajmował trzecie miejsce w rajdzie.

- Kochani, jestem już w domu, trochę nawet odetchnąłem, choć media nie pozwalają się nawet przyzwoicie wyspać, ale cóż takie życie sportowca – napisał dziś na Facebooku Krzysztof Hołowczyc. - Przede wszystkim chciałem Wam serdecznie podziękować za doping, który cały czas czułem, a zwłaszcza gdy spotkała nas ta pechowa awaria. Byłem wtedy tak rozczarowany, zniechęcony i wściekły, że nawet myślałem przez chwilę żeby się wycofać, ale gdy emocje trochę opadły wiedziałem, że zawiódłbym też tysiące moich kibiców. Teraz, gdy czytam Wasze wpisy, te słowa sympatii, zachęty, zrozumienia i otuchy, to jestem przekonany, że mam najwierniejszych i najlepszych fanów na świecie, którzy są ze mną nie tylko w chwilach chwały, ale przede wszystkim w tych najtrudniejszych chwilach upadku i zwątpienia!

Na drugim miejscu rajd ukończył Nani Roma, kolejny zawodnik X-Raidu. Hiszpan miał po drodze kilka przygód, przez co praktycznie ani razu nie zagroził pierwszej pozycji Peterhansela. Podium uzupełnił Giniel de Villiers, jadący tym razem prywatną Toyotą Hilux. Kierowca z południowej Afryki notował czasy w połowie pierwszej dziesiątki, jednak po kłopotach Hołowczyca i Gordona (który ukończył rajd na piątej pozycji), awansował do trójki. Czwarty był Leonid Nowickij, także reprezentant Mini.

Zawodnicy zgodnie przyznali, że to był jeden z najtrudniejszych Dakarów w historii. Kolorowa kawalkada po raz pierwszy zajechała do Peru, którego piaski okazały się szczególnie zdradliwe, choć nie mniej ciężko było na terenach Chile. To właśnie w Peru wielu kierowców musiało zakończyć rywalizację w rajdzie.

mini-najlepsze-w-dakarze
mini-najlepsze-w-dakarze
mini-najlepsze-w-dakarze




x